zostanę myjącego się Justina,chłopak był w wannie zrobiłam się czerwona ze wstydu kiedy wciąż moje policzki się czerwieniły szatyn zauważył moją obecność i powiedział
-o Miley może się przyłączysz ?
-nie dzięki chciałam się umyć i przebrać ale ty wszedłeś pierwszy-mówiłam do chłopaka ale nie miałam zamiaru się odwracać
-ojj no chodź do mnie-znowu mówił tym schrypniętym głosem zawsze gdy tak mówi przechodzą mnie dreszcze
-nie ja pójdę do drugiej łazienki -chciałam już wychodzić ale szatyn znowu przemówił
-a wiesz mała mam twój telefon-zaczął chichotać
-coo?! oddawaj go !-zareagowałam jak poparzona
-nie! zobaczymy co tu masz może zacznę od wiadomości?-chłopak zaczął grzebać w telefonie
-nieeee!-pobiegłam do szatyna chcąc wyrwać mu telefon,on chyba to zaplanował wziął mnie za uda i wrzucił do wody po czym położył na siebie,siedziałam na jego torsie
-uuu... Miley udało mi się-zaczął się śmiać
-taa fajnie mogę wyjść,teraz przez ciebie mam całe ciuchy mokre -udawałam obrażoną,a za razem wstydziłam siedziałam na nagim Justinie ,nagle poczułam jak chłopak wkłada w moją mokrą bluzkę rękę dostałam gęsiej skórki szybko wyskoczyłam z wanny i pobiegłam do drugiej łazienki umyłam się wciąż myślałam jak mogłam siedzieć na nagim Bieberze <lol> wyszłam z prysznica i dopiero do mnie dotarło że nie wzięłam koszulki z łazienki gdzie kąpał sie Justin -OMG,OMG!-mówiłam do siebie cały czas trzymając się za głowę -może się jeszcze kąpie ?-owinęłam się ręcznikiem w okół mojego ciała i od kluczyłam drzwi i po ciuchu ruszyłam w stronę pokoju Justina aby wziąć inną bluzkę otworzyłam drzwi i weszłam powoli podchodząc do szafki szatyna nagle usłyszałam stękniecie szybko się odwróciłam i zobaczyłam leżącego Justina w samych bokserkach
-uh ah Miley tak seksowna to być nie mogłaś jesteś tylko w ręczniku ale mnie kusi-ruszył dziwnie brwiami -o kurwa aż mi staje
-weź się odpierdol zboczony idioto,zapomniałam koszulki i przyszłam ale nie spodziewałam się ciebie tutaj -powiedziałam z ironią w oczach,nagle zaczęłam obserwować uważnie szatyna powoli wstał z łóżka i kierował się w moją stronę
-co ty robisz? nie podchodź do mnie-był coraz bliżej szybko otworzyłam drzwi i zaczęłam uciekać nie oglądałam się za siebie bo wiedziałam że mnie goni
-i tak cie złapie mała tu się nigdzie nie schowasz przede mną -usłyszałam za mną jak mówił ale nie uległam uciekałam jak wariatka aż w końcu zobaczyłam schody i wbiegłam do góry zobaczyłam wyżej jedne drzwi i wbiegłam do środka było tam pusto i nie było światła ruszyłam dalej i zobaczyłam pająka i jak nienormalna zaczęłam krzyczeć -PAJĄK!!AAAA!- wybiegłam z pomieszczenia tak szybko jak tylko się dało otworzyłam drzwi i nagle ktoś mnie złapał pisnęłam ze strachu szybko zaczęłam oddychać
-no witaj piękna-chłopak wyszczerzył szeroko zęby i zmierzył mnie od góry do dołu oblizując sobie wargę przerzucił mnie na swoje ramię klepiąc mnie po tyłku (jak coś ona miała na sobie ręcznik )
-puszczaj mnie noooo!-krzyczałam ale bez skutku byliśmy już w pokoju Justina ,chłopak położył mnie na swoim łóżku i usiadł ukrokiem położył swoje ręce koło moich rąk i spojrzał mi w oczy,nie wiedziałam co powiedzieć nawet nie wiem co czułam tylko motylki w brzuchu i jego nie równy oddech nie mogę uwierzyć że tak blisko kiedykolwiek mogłam z nim być ,nagle Justin zaczął delikatnie jeździć swoim kciukiem po moim policzku zaczęłam się rumienić nie wiem czemu ale podobała mi się ta bliskość
-Miley? - szatyn mówił po cichu
-co ? - powiedziałam tak samo jak on
-co teraz czujesz?-nie wiedziałam co mam powiedzieć prawdę czy skłamać chłopak uważnie patrzał mi w oczy a ręką bawił się moimi włosami
-yy... jaa...
cześć wam dzięki za komentarze :) sorki że dodałam taki krótki ale następny będzie dłuższy :3 komentujcie :)
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
odcinek 6
Byłam już pod kliniką weszłam do środka i ujrzałam siedzącego szatyna podeszłam do niego a on spojrzał i chytrzę się uśmiechnął.
-co tak się gapisz??-zapytałam chłopaka
-tak sobie a co nie mogę ? -spytał sarkastycznie
-nie,nie możesz nie lubię jak się na mnie patrzysz-spojrzałam na niego ze złośliwym wyrazem na twarzy
-ale ja lubię na ciebie patrzeć jak się złościsz jesteś wtedy taka słodka - uśmiechnął się do mnie po czym się zarumieniłam
-a jak się rumienisz to jesteś prześliczna-uśmiechnął się szeroko czy ten debil komplementuje mnie? Pewnie żeby mnie zdenerwować
-zamknij się debilu!Dobrze wiesz że nie lubię takich tekstów-skrzyżowałam ręce czekaliśmy tak przez chwile w milczeniu, przyszedł ten sam pan który rozmawiał z nami w szkole
-witam ciesze się że przyszliście-spojrzeliśmy na pana i równocześnie jęknęliśmy
- A MIELIŚMY JAKIŚ INNY WYBÓR
-oj proszę nie narzekać wchodzić do sali- weszłam do sali a za mną pan Edward i Justin
-okey weźcie krzesełka i usiądźcie na przeciw siebie-zrobiliśmy to co nam kazał usiadłam patrząc na zadowolonego szatyna który przychylił się do mnie tak aby pan Edward nie zauważył i szepnął do mnie : teraz będę patrzał na ciebie i nic na to nie poradzisz -chłopak usiadł na miejsce patrząc na mnie i oblizując dolną wargę spojrzałam na niego z obrzydzeniem.
-Dobrze a więc Miley będzie udawała Justina a Justin Miley
-okej to będzie łatwe- uśmiechnęłam się do pana i szatyna -dobra zaczynamy LASKI,MOGĘ MIEĆ KAŻDĄ JAKI JESTEM ZAJEBISTY MAM NAJLEPSZE SAMOCHODY blablabla !koniec-uśmiechnęłam się i usiadłam na miejsce spojrzałam na szatyna zrobił się czerwony ze złości ,ale mnie to wcale nie ruszało
-teraz Justin-wskazał palcem na chłopaka a ten wstał
-dobra!obrażam się na cały świat tego nie lubię tego lubię ,daje każdemu dupy -otworzyłam szeroko usta z wrażenia po czym wstałam i krzyknęłam
-TY KŁAMCO lubisz tylko zmyślać frajerze!
-taa a mnie mogłaś obrażać-z nerwów zacisnął pięść
-ja tylko pokazałam jaki jesteś,ale ty najwidoczniej nie umiesz mówić całej prawdy-szatyn jeszcze bardziej się zdenerwował ,zaczął kopać w krzesła
-proszę się uspokoić-krzyknął przerażony p.Edward
-wali mnie to co pan każe nam robić zwijam stąd nigdy tu nie przyjdę -spojrzałam na chłopaka nieźle się wkurzył ,spojrzał na mnie kątem oka a ja szybko się odwróciłam tak aby zabrać torbę nagle poczułam jak Justin chwycił mnie za rękę po czym mocno ją ucisnął
-ałaa!zostaw mnie-krzyknęłam ale on nic sobie z tego nie robił
-do widzenia , a ty idziesz ze mną !
pożegnałam się z p.Edwardem przy okazji przeprosiłam za zachowanie Justina,szatyn pociągnął mnie i wyszliśmy z kliniki
-wsiadaj do auta!-krzyknął tak aż podskoczyłam
-nie wal się idioto-szarpałam jego rękę po czym mnie puścił a ja wykorzystałam sytuację i zaczęłam szybko biec ,ale Justin był szybszy wziął mnie na ręce i wsadził do auta , w samochodzie była absolutna cisza nie miałam ochoty z nim rozmawiać nagle Justin się zatrzymał lekko wzdychając powiedział :-wysiadamy,ale mi nie uciekaj
-ucieknę aby być jak najdalej od ciebie rozumiesz ?!
-a jaka ty upierdliwa -chłopak wysiadł z auta i otworzył drzwi od mojej strony trzymałam się fotela żeby mnie zostawił lecz wygrał przerzucił mnie na swoje ramię z tego co wiedział kierowaliśmy się do wielkiego domu był przepiękny jak pałac można powiedzieć jedno wow ,Justin postawił mnie na ziemię i wszedł do środka domu chyba tu mieszka nigdy u niego nie byłam nie interesowało mnie kim jest ,gdzie mieszka tak myśląc nad tym wszystkim usłyszałam Justina
-wchodzisz ?-weszłam i tu dopiero zaczęłam się rozglądać -chodź do mojego pokoju -chwycił moją rękę i pociągnął mnie tak abym szła za nim ,weszliśmy do niebiesko-fioletowego pokoju rozglądałam się po czym odwróciłam się w stronę chłopaka
-mam dość po co mnie tu przywiozłeś ?-spytałam Justina a ten rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie
-żeby pogadać mała-zaczął szeptać mi do ucha
-ałaa Justin... lekki to ty nie jesteś,o czym chcesz pogadać ?-zapytałam się i odwróciłam w jego stronę tak aby spojrzeć w jego czekoladowe oczy,ale nasze nosy się ze sobą stykały
-hymm.... no wiesz to co było w klinice ja ciebie znowu wyzwałem a w ogóle zasłużyłem bo tak czy siak chce żebyś mi wybaczyła z tą akcją z Taylor -powiedział czułam jego nierówny oddech i zapach perfum byłam jakby zahipnotyzowana ale szybko się ocknęłam i szepnęłam mu do ucha -wybaczam ci ...-chłopak uśmiechął się i swoim schrypniętym głosem w sumie bawiło mnie to jak tak mówił powiedział
-może się czegoś napijesz ?
-tak bardzo chętnie ale pierw zejdź ze mnie -szatyn spojrzał na mnie z chytrym uśmiechem i zaczął mnie łaskotać
-Justin pro proszę!
-co dostanę jak przestanę ? -uśmiechnął się
-co?nic tylko bądź miły i błagam zejdź ze mnie
-no dobraa ;) czego się napijesz soku,herbaty,coli,redbulla ?
-o!redbull po proszę -uśmiechnęłam się a chłopak zniknął za drzwiami zaczęłam z nudów bawić się włosami,aż Justin przyszedł z dwoma napojami
-okej to dla ciebie mała
-dzięki ale nie mów do mnie mała okej ?
-a to czemu niby ?-chłopak zaczął bawić się moimi włosami
-bo tak powiedziałam -zaczęłam odsuwać się od szatyna,otworzyłam puszkę z napojem Justin również otworzył i powiedział :-o rany ale się na jebie haha
-taa tym oczywiście że tak
-ale nie tym ale wypijemy sobie piwko -chłopak wyciągnął dwa piwa z szafki
-wali cie ! nie będę piła -odwróciłam się od szatyna krzyżując ręce
-tak wali mnie ,a czemu chociaż jedno
-nie ja chcę jechać do domu a jak się napijesz to nie będziesz w stanie mnie odwieść
-to zostaniesz u mnie -uśmiechnął się
-oj na pewno nie Justin chce jechać do domu
-aj aj już 21:06 trochę się zagadaliśmy
-no Justin mama mnie zabije-cholernie panikowałam a ten w ogóle niczym się nie przejmował
-coś zmyślisz ,bo mi się nie chce ciebie odwozić -zaczął do mnie mówić bawiąc się komórką
-No Justin!dobra zadzwonię na taxi -wzięłam do ręki telefon wybierając numer spojrzałam na łóżko a szatyna tam nie było, nagle chłopak wyrwał mi telefon z ręki zaczęłam go gonić żeby mi go oddał
-oddaj mój telefon!!-krzyknęłam i ktoś odezwał się z mojego telefonu
-hallo jest tam ktoś ?-zapytała pani
-oj przepraszam pomyliłem numery myślałem że to burdel -zaśmiał się
Myślałam że zaraz go uduszę -no oddaj !
-nie!bo pójdziesz do domu
-no przecież muszę
-zostań proszę -chłopak przybliżył się do mnie,poczułam dziwne ukłucie w brzuchu
-no dobra -chłopak oddał mi telefon i zaczął skakać -co ci jest ? -spytałam go po czym się uspokoił
-no bo ja mam dziś wolną chatę i ...
-i?
-mamy cały dom dla siebie -uśmiechnął się
*godzinę później*
-hej mamuś dzisiaj śpię u Vanessy okej ? trochę się zagadałyśmy a jej mama nalegała abym została
-dobrze tylko przyjdź o 12 do domu
-okej to pa:*-odłożyłam telefon
-Justin!
-coś się stało ? -chłopak przybiegł do pokoju
-no bo ja ... cholera mogę pożyczyć twoją bluzkę ?-spytałam się i odwróciłam czułam jak chłopak się uśmiechał
-a co nie masz w czym spać ?
-właśnie nie mam bo nawet nie wiedziałam że tu zostanę na noc
-oczywiście masz tam szafę i weź sobie jedną -szatyn się oddalił ,otworzyłam szafe zobaczyłam tam ciekawą bluzkę szybko ją chwyciłam i ruszyłam do łazienki żeby się umyć ale nie spodziewałam się że kogoś tam zostanę
i w końcu jest proszę komentować ! :)
-co tak się gapisz??-zapytałam chłopaka
-tak sobie a co nie mogę ? -spytał sarkastycznie
-nie,nie możesz nie lubię jak się na mnie patrzysz-spojrzałam na niego ze złośliwym wyrazem na twarzy
-ale ja lubię na ciebie patrzeć jak się złościsz jesteś wtedy taka słodka - uśmiechnął się do mnie po czym się zarumieniłam
-a jak się rumienisz to jesteś prześliczna-uśmiechnął się szeroko czy ten debil komplementuje mnie? Pewnie żeby mnie zdenerwować
-zamknij się debilu!Dobrze wiesz że nie lubię takich tekstów-skrzyżowałam ręce czekaliśmy tak przez chwile w milczeniu, przyszedł ten sam pan który rozmawiał z nami w szkole
-witam ciesze się że przyszliście-spojrzeliśmy na pana i równocześnie jęknęliśmy
- A MIELIŚMY JAKIŚ INNY WYBÓR
-oj proszę nie narzekać wchodzić do sali- weszłam do sali a za mną pan Edward i Justin
-okey weźcie krzesełka i usiądźcie na przeciw siebie-zrobiliśmy to co nam kazał usiadłam patrząc na zadowolonego szatyna który przychylił się do mnie tak aby pan Edward nie zauważył i szepnął do mnie : teraz będę patrzał na ciebie i nic na to nie poradzisz -chłopak usiadł na miejsce patrząc na mnie i oblizując dolną wargę spojrzałam na niego z obrzydzeniem.
-Dobrze a więc Miley będzie udawała Justina a Justin Miley
-okej to będzie łatwe- uśmiechnęłam się do pana i szatyna -dobra zaczynamy LASKI,MOGĘ MIEĆ KAŻDĄ JAKI JESTEM ZAJEBISTY MAM NAJLEPSZE SAMOCHODY blablabla !koniec-uśmiechnęłam się i usiadłam na miejsce spojrzałam na szatyna zrobił się czerwony ze złości ,ale mnie to wcale nie ruszało
-teraz Justin-wskazał palcem na chłopaka a ten wstał
-dobra!obrażam się na cały świat tego nie lubię tego lubię ,daje każdemu dupy -otworzyłam szeroko usta z wrażenia po czym wstałam i krzyknęłam
-TY KŁAMCO lubisz tylko zmyślać frajerze!
-taa a mnie mogłaś obrażać-z nerwów zacisnął pięść
-ja tylko pokazałam jaki jesteś,ale ty najwidoczniej nie umiesz mówić całej prawdy-szatyn jeszcze bardziej się zdenerwował ,zaczął kopać w krzesła
-proszę się uspokoić-krzyknął przerażony p.Edward
-wali mnie to co pan każe nam robić zwijam stąd nigdy tu nie przyjdę -spojrzałam na chłopaka nieźle się wkurzył ,spojrzał na mnie kątem oka a ja szybko się odwróciłam tak aby zabrać torbę nagle poczułam jak Justin chwycił mnie za rękę po czym mocno ją ucisnął
-ałaa!zostaw mnie-krzyknęłam ale on nic sobie z tego nie robił
-do widzenia , a ty idziesz ze mną !
pożegnałam się z p.Edwardem przy okazji przeprosiłam za zachowanie Justina,szatyn pociągnął mnie i wyszliśmy z kliniki
-wsiadaj do auta!-krzyknął tak aż podskoczyłam
-nie wal się idioto-szarpałam jego rękę po czym mnie puścił a ja wykorzystałam sytuację i zaczęłam szybko biec ,ale Justin był szybszy wziął mnie na ręce i wsadził do auta , w samochodzie była absolutna cisza nie miałam ochoty z nim rozmawiać nagle Justin się zatrzymał lekko wzdychając powiedział :-wysiadamy,ale mi nie uciekaj
-ucieknę aby być jak najdalej od ciebie rozumiesz ?!
-a jaka ty upierdliwa -chłopak wysiadł z auta i otworzył drzwi od mojej strony trzymałam się fotela żeby mnie zostawił lecz wygrał przerzucił mnie na swoje ramię z tego co wiedział kierowaliśmy się do wielkiego domu był przepiękny jak pałac można powiedzieć jedno wow ,Justin postawił mnie na ziemię i wszedł do środka domu chyba tu mieszka nigdy u niego nie byłam nie interesowało mnie kim jest ,gdzie mieszka tak myśląc nad tym wszystkim usłyszałam Justina
-wchodzisz ?-weszłam i tu dopiero zaczęłam się rozglądać -chodź do mojego pokoju -chwycił moją rękę i pociągnął mnie tak abym szła za nim ,weszliśmy do niebiesko-fioletowego pokoju rozglądałam się po czym odwróciłam się w stronę chłopaka
-mam dość po co mnie tu przywiozłeś ?-spytałam Justina a ten rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie
-żeby pogadać mała-zaczął szeptać mi do ucha
-ałaa Justin... lekki to ty nie jesteś,o czym chcesz pogadać ?-zapytałam się i odwróciłam w jego stronę tak aby spojrzeć w jego czekoladowe oczy,ale nasze nosy się ze sobą stykały
-hymm.... no wiesz to co było w klinice ja ciebie znowu wyzwałem a w ogóle zasłużyłem bo tak czy siak chce żebyś mi wybaczyła z tą akcją z Taylor -powiedział czułam jego nierówny oddech i zapach perfum byłam jakby zahipnotyzowana ale szybko się ocknęłam i szepnęłam mu do ucha -wybaczam ci ...-chłopak uśmiechął się i swoim schrypniętym głosem w sumie bawiło mnie to jak tak mówił powiedział
-może się czegoś napijesz ?
-tak bardzo chętnie ale pierw zejdź ze mnie -szatyn spojrzał na mnie z chytrym uśmiechem i zaczął mnie łaskotać
-Justin pro proszę!
-co dostanę jak przestanę ? -uśmiechnął się
-co?nic tylko bądź miły i błagam zejdź ze mnie
-no dobraa ;) czego się napijesz soku,herbaty,coli,redbulla ?
-o!redbull po proszę -uśmiechnęłam się a chłopak zniknął za drzwiami zaczęłam z nudów bawić się włosami,aż Justin przyszedł z dwoma napojami
-okej to dla ciebie mała
-dzięki ale nie mów do mnie mała okej ?
-a to czemu niby ?-chłopak zaczął bawić się moimi włosami
-bo tak powiedziałam -zaczęłam odsuwać się od szatyna,otworzyłam puszkę z napojem Justin również otworzył i powiedział :-o rany ale się na jebie haha
-taa tym oczywiście że tak
-ale nie tym ale wypijemy sobie piwko -chłopak wyciągnął dwa piwa z szafki
-wali cie ! nie będę piła -odwróciłam się od szatyna krzyżując ręce
-tak wali mnie ,a czemu chociaż jedno
-nie ja chcę jechać do domu a jak się napijesz to nie będziesz w stanie mnie odwieść
-to zostaniesz u mnie -uśmiechnął się
-oj na pewno nie Justin chce jechać do domu
-aj aj już 21:06 trochę się zagadaliśmy
-no Justin mama mnie zabije-cholernie panikowałam a ten w ogóle niczym się nie przejmował
-coś zmyślisz ,bo mi się nie chce ciebie odwozić -zaczął do mnie mówić bawiąc się komórką
-No Justin!dobra zadzwonię na taxi -wzięłam do ręki telefon wybierając numer spojrzałam na łóżko a szatyna tam nie było, nagle chłopak wyrwał mi telefon z ręki zaczęłam go gonić żeby mi go oddał
-oddaj mój telefon!!-krzyknęłam i ktoś odezwał się z mojego telefonu
-hallo jest tam ktoś ?-zapytała pani
-oj przepraszam pomyliłem numery myślałem że to burdel -zaśmiał się
Myślałam że zaraz go uduszę -no oddaj !
-nie!bo pójdziesz do domu
-no przecież muszę
-zostań proszę -chłopak przybliżył się do mnie,poczułam dziwne ukłucie w brzuchu
-no dobra -chłopak oddał mi telefon i zaczął skakać -co ci jest ? -spytałam go po czym się uspokoił
-no bo ja mam dziś wolną chatę i ...
-i?
-mamy cały dom dla siebie -uśmiechnął się
*godzinę później*
-hej mamuś dzisiaj śpię u Vanessy okej ? trochę się zagadałyśmy a jej mama nalegała abym została
-dobrze tylko przyjdź o 12 do domu
-okej to pa:*-odłożyłam telefon
-Justin!
-coś się stało ? -chłopak przybiegł do pokoju
-no bo ja ... cholera mogę pożyczyć twoją bluzkę ?-spytałam się i odwróciłam czułam jak chłopak się uśmiechał
-a co nie masz w czym spać ?
-właśnie nie mam bo nawet nie wiedziałam że tu zostanę na noc
-oczywiście masz tam szafę i weź sobie jedną -szatyn się oddalił ,otworzyłam szafe zobaczyłam tam ciekawą bluzkę szybko ją chwyciłam i ruszyłam do łazienki żeby się umyć ale nie spodziewałam się że kogoś tam zostanę
i w końcu jest proszę komentować ! :)
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Odcinek5. Miley ja znam tą sztuczkę !
Poczułam jak ktoś mocno mnie przytulił i szepnął mi do ucha : przepraszam za moje zachowanie- odwracając się zobaczyłam Justina który wyglądał jakby nie wiedział co ma zrobić z własnym życiem sama nie wiedziałam co mam zrobić czy on na serio przeprasza czy może kłamie i będzie się ze mnie śmiał że jestem naiwną kretynką,spojrzałam uważnie na chłopaka i wyszeptałam
-mam gdzieś twoje przeprosiny są nie szczere i wiem że litujesz się nade mną- skrzyżowałam ręce patrząc w jego oczy
-wcale nie,mówię serio to Taylor zaczęła teraz to wiem -również patrzał mi w oczy i lekko wzdychał
-dobrze że wiesz ale i tak nie mam zamiaru ci wybaczać.Jak w ogóle mogłeś pomyśleć że ja powiedziałam Taylor że jesteś moim chłopakiem ?-lekko uniosłam głos patrząc mu w oczy a za razem odwracając wzrok patrząc w jakiś inny punkt,nagle poczułam jak chłopak lekko chwycił mój pod brudek
-chcę żebyś patrzała mi w oczy -patrzył na mnie uważnie a ja nie wiedziałam co zrobić
-dobrze odpowiesz mi?-spytałam
-jaaa...noo...myślałem że coś mogłaś poczuć do mnie jak się całowaliśmy -schylił głowę w dół
-coo?przecież to była tylko gra a tak w ogóle nie rozumiem cie...-sapnęłam
-o co ci chodzi ?-lekko spoglądał na mnie
-tego jak graliśmy w butelkę to zadałam ci pytanie"czy czujesz coś do Taylor?" odpowiedziałeś że "raczej nic do niej nie czuję" to czemu z nią jesteś ?jeśli nic do niej nie czujesz-spytałam go a on zastanawiał się jak ma odpowiedzieć na moje pytanie
-nie kocham jej to jednorazowa przygoda chodzimy tylko w szkole a tak ja mam swoje życie i ona również-powiedział z tonem ,zatkało mnie wiedziałam że spotykał się z innymi ale tego nie rozumiem kurcze... Miley głupku spytać się czy nie ... dobra raz kozie śmierć
-myślałam że jeśli z kimś chodzisz to go szczerze kochasz-powiedziałam tak aby zrozumiał o co mi się rozchodzi
-wiesz za dużo oglądasz romansów -zachichotał
-co cie tak bawi?!,taka jest miłość a ty nie wiesz co to jest miłość bo jesteś małym szczeniakiem żeby tylko każdą przelecieć -wkurzona odwróciłam się od chłopaka i powoli ruszyłam przed siebie
-ahh jak ty mnie znasz dlaczego ty jesteś inna ? - szedł za mną
-nie jestem inna bo jest dużo takich dziewczyn jak ja tylko masz farta na te głupsze teraz spadaj -odwróciłam się do chłopaka machając palcem
-dobra to mam farta szkoda że ty taka nie jesteś -zaśmiał się lekko
-spadaj kretynie!!przyszedłeś się śmiać ze mnie dobra ja idę -odwróciłam się od szatyna
-nie nie nie nie przyszedłem cie przeprosić -uśmiechnął się
-ahh tak nie przejmuję ich nie mam zamiaru cie widzieć -uśmiechnęłam się sarkastycznie
-a wiesz tak czy siak spotkamy się w tej durnej klinice-odwróciłam się w stronę szatyna i widziałam jak się uśmiecha
-no tak to do zobaczenia kretynie -poszłam szybko do domu otworzyłam drzwi nikogo nie było zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam ku kuchni żeby coś zjeść odłożyłam torbę i zajrzałam do lodówki zauważyłam serka i chwyciłam go i ruszyłam w stronę salonu,odłożyłam serek na stolik stałam nie ruchomo chwytając się za głowę ,rany myślałam że dzisiaj już go nie spotkam ale jak na złość muszę to przeżyć ,usiadłam na kanapie i wzięłam do ręki pilota włączając tv oczywiście nic ciekawego nie było obleciałam wszystkie kanały w końcu zauważyłam fajny film "mój przyjaciel Skip" na koniec płakałam jak małe dziecko dlaczego zawsze się tak wzruszam na filmach ? spojrzałam na wyświetlacz telefonu 10 nieodebranych połączeń do mamy -OMG! która godzina ? 12:45 zaraz mykam bo muszę iść do kliniki i niestety spotkać tego kretyna ,ale co pierwsze zrobię to oddzwonię do mamy,jakieś 10minut spoglądałam na telefon i rozmyślałam zadzwonić czy nie kurdee boję się w końcu nacisnęłam na zieloną słuchawkę nie minął drugi sygnał a mama odebrała
-MILEY!!!! czemu nie jesteś w szkole nauczycielka do mnie dzwoniła
-hej mamuś ja się źle czułam i poszłam do domu
-no wiesz dziewczyno ! nie wiedziałam co powiedzieć nauczycielce
-no dobrze chyba to wyjaśniłyśmy-mama coś tam gadała że trzeba pierw poinformować panią blablabla! podeszłam do torby wyciągając z paczki papierosa uchyliłam okno i odpaliłam papierosa -no dobrze mamo zapamiętam -wzięłam bucha
-MILEY RAY CYRUS ! czy ty palisz papierosa?!
-nie !-powiedziałam zeschizowana i szybko zgasiłam papierosa
-nie wierzę ci !
-mamo coś cie słabo słyszę haloo haloo ! -usłyszałam jak mama mówi (miley znam tą sztuczkę )
-oj no weź! i odłączyłam mamę
wyszłam z domu udając się do kliniki .
czekam na komentarze i opinie z góry dzięki że czytacie :)
-mam gdzieś twoje przeprosiny są nie szczere i wiem że litujesz się nade mną- skrzyżowałam ręce patrząc w jego oczy
-wcale nie,mówię serio to Taylor zaczęła teraz to wiem -również patrzał mi w oczy i lekko wzdychał
-dobrze że wiesz ale i tak nie mam zamiaru ci wybaczać.Jak w ogóle mogłeś pomyśleć że ja powiedziałam Taylor że jesteś moim chłopakiem ?-lekko uniosłam głos patrząc mu w oczy a za razem odwracając wzrok patrząc w jakiś inny punkt,nagle poczułam jak chłopak lekko chwycił mój pod brudek
-chcę żebyś patrzała mi w oczy -patrzył na mnie uważnie a ja nie wiedziałam co zrobić
-dobrze odpowiesz mi?-spytałam
-jaaa...noo...myślałem że coś mogłaś poczuć do mnie jak się całowaliśmy -schylił głowę w dół
-coo?przecież to była tylko gra a tak w ogóle nie rozumiem cie...-sapnęłam
-o co ci chodzi ?-lekko spoglądał na mnie
-tego jak graliśmy w butelkę to zadałam ci pytanie"czy czujesz coś do Taylor?" odpowiedziałeś że "raczej nic do niej nie czuję" to czemu z nią jesteś ?jeśli nic do niej nie czujesz-spytałam go a on zastanawiał się jak ma odpowiedzieć na moje pytanie
-nie kocham jej to jednorazowa przygoda chodzimy tylko w szkole a tak ja mam swoje życie i ona również-powiedział z tonem ,zatkało mnie wiedziałam że spotykał się z innymi ale tego nie rozumiem kurcze... Miley głupku spytać się czy nie ... dobra raz kozie śmierć
-myślałam że jeśli z kimś chodzisz to go szczerze kochasz-powiedziałam tak aby zrozumiał o co mi się rozchodzi
-wiesz za dużo oglądasz romansów -zachichotał
-co cie tak bawi?!,taka jest miłość a ty nie wiesz co to jest miłość bo jesteś małym szczeniakiem żeby tylko każdą przelecieć -wkurzona odwróciłam się od chłopaka i powoli ruszyłam przed siebie
-ahh jak ty mnie znasz dlaczego ty jesteś inna ? - szedł za mną
-nie jestem inna bo jest dużo takich dziewczyn jak ja tylko masz farta na te głupsze teraz spadaj -odwróciłam się do chłopaka machając palcem
-dobra to mam farta szkoda że ty taka nie jesteś -zaśmiał się lekko
-spadaj kretynie!!przyszedłeś się śmiać ze mnie dobra ja idę -odwróciłam się od szatyna
-nie nie nie nie przyszedłem cie przeprosić -uśmiechnął się
-ahh tak nie przejmuję ich nie mam zamiaru cie widzieć -uśmiechnęłam się sarkastycznie
-a wiesz tak czy siak spotkamy się w tej durnej klinice-odwróciłam się w stronę szatyna i widziałam jak się uśmiecha
-no tak to do zobaczenia kretynie -poszłam szybko do domu otworzyłam drzwi nikogo nie było zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam ku kuchni żeby coś zjeść odłożyłam torbę i zajrzałam do lodówki zauważyłam serka i chwyciłam go i ruszyłam w stronę salonu,odłożyłam serek na stolik stałam nie ruchomo chwytając się za głowę ,rany myślałam że dzisiaj już go nie spotkam ale jak na złość muszę to przeżyć ,usiadłam na kanapie i wzięłam do ręki pilota włączając tv oczywiście nic ciekawego nie było obleciałam wszystkie kanały w końcu zauważyłam fajny film "mój przyjaciel Skip" na koniec płakałam jak małe dziecko dlaczego zawsze się tak wzruszam na filmach ? spojrzałam na wyświetlacz telefonu 10 nieodebranych połączeń do mamy -OMG! która godzina ? 12:45 zaraz mykam bo muszę iść do kliniki i niestety spotkać tego kretyna ,ale co pierwsze zrobię to oddzwonię do mamy,jakieś 10minut spoglądałam na telefon i rozmyślałam zadzwonić czy nie kurdee boję się w końcu nacisnęłam na zieloną słuchawkę nie minął drugi sygnał a mama odebrała
-MILEY!!!! czemu nie jesteś w szkole nauczycielka do mnie dzwoniła
-hej mamuś ja się źle czułam i poszłam do domu
-no wiesz dziewczyno ! nie wiedziałam co powiedzieć nauczycielce
-no dobrze chyba to wyjaśniłyśmy-mama coś tam gadała że trzeba pierw poinformować panią blablabla! podeszłam do torby wyciągając z paczki papierosa uchyliłam okno i odpaliłam papierosa -no dobrze mamo zapamiętam -wzięłam bucha
-MILEY RAY CYRUS ! czy ty palisz papierosa?!
-nie !-powiedziałam zeschizowana i szybko zgasiłam papierosa
-nie wierzę ci !
-mamo coś cie słabo słyszę haloo haloo ! -usłyszałam jak mama mówi (miley znam tą sztuczkę )
-oj no weź! i odłączyłam mamę
wyszłam z domu udając się do kliniki .
czekam na komentarze i opinie z góry dzięki że czytacie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)