wtorek, 2 lipca 2013

WAŻNE

Jak widzicie ostatnio mało dodaje na Miley  i Justinie,przepraszam,ale mam blokadę,wiem co mam pisać dalej,ale jak w słowa to ująć nie wiem,będę na pewno dodawać do tego opowiadania rozdziały,ale rzadziej,postaram się w tym tygodniu dodać rozdział 17 :)
Dziękuje wszystkim :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Odcinek 16

jak szatyn na mnie patrzy,nie wiedziałam co mam zrobić ,wyglądał bosko,nagle chłopak szedł w moją stronę i kucnął przy mnie
-co się stało?,że siedzisz w kącie-spytał,a mi zabrakło mowy,był tak blisko,a ja tylko głośno wzdychałam -słuchaj nie obrażaj się na mnie,wiem,że chciałaś,abym zawiózł cię do domu,ale...-nie dokończył,bo przerwałam mu,dając mu namiętne pocałunki,właśnie tego chciałam,po czuć jego miękkie wargi na swoich,po czym nasze języki robiły swoje,lekko odsunęłam się od niego i szepnęłam
-obiecałam-dokończyłam za niego-i już jestem z tobą,kocham cię-powiedziałam i znów obdarowaliśmy się pocałunkami,mieć taką miłość,mieć takiego Justina,kłócić się jak stare małżeństwo,a potem śmiać się z tego,szatyn wziął mnie w swoje ramiona,kładąc mnie na miękki dywanie,ściągnął ze mnie odzież,zaczął pieścić namiętnymi pocałunkami moje ciało,kocham jak tak robi,jak mnie dotyka.Będę tam, gdy będziesz spał
Podczas każdej godziny twojego snu,chce usłyszeć twoje sekrety,chcę byś zdradził mi swoje obawy,chce być najbliżej ciebie ,nie chce się śpieszyć,chce spędzić z tobą całe życie,zapamiętać twą twarz
chcę być bliżej, całować się dłużej,usłyszeć bicie twojego serca,chce byś wiedział, że to dobre,nikt nie zna cię tak jak ja,kto dotrze tak głęboko,do twoich myśli?,każdy dotyk twoich palców,każda zabawa moimi włosami,nie chcę stracić ani minuty,chcę być pewna,wszystkiego co robisz,gdziekolwiek idziesz,chce cię znać całkowicie,aż będę widziała twoje serce,ty wiesz co ja mam,chce byś wiedział, że to dobre,chce znać swoje emocje,chcę spróbować każdą łzę,słyszeć każdy twój oddech,czuć to, co czujesz,chcę byś wiedział, że to dobre,znam cię  tak ,jak nie zna cię nikt,kto dotrze tak głęboko do twoich myśli?,chcę mieć pewność,co do jego uczuć,można powiedzieć,że w niebie Bóg dał nas na próbę,z nienawiści,aż do miłości,jestem ciekawa czy dobrze robię?,kiedy czułam,że Justin jest już we mnie,poczułam błogość i rozkosz,słowami nie da się opisać,jak się w tej chwili czułam,jego usta nie odrywały się od moich,mój oddech był coraz głębszy
-Justin-mówiłam szeptem,wbiłam moje palce w jego plecy,nawet nie wiem czy go bolało,ponieważ nic nie mówił,mogę powiedzieć,że za pierwszym razem się bałam,ale teraz to nie ma znaczenia,ważne,że jest ze mną Justin,nie chcę go stracić.Usiadłam na przeciw Justina,spojrzeliśmy sobie w oczy,na jego twarzy można było zobaczyć,spływające krople potu,po mnie również,obydwoje szybko oddychaliśmy,jego ręce powędrowały na moją talię

Justin 
Oboje patrzyliśmy w swoje oczy,kocham patrzeć na jej oczy,są piękne,niczym morska fala,chwyciłem rękoma jej piękną wyrzeźbioną talię,jej ręce owinęły się wokół mojego karku,zbliżyłem się bliżej jej twarzy,obdarowując ją namiętnym pocałunkiem,kiedy oderwałem się od jej ust,mogłem zobaczyć na jej ustach,szeroki uśmiech,zamknęła oczy,po czym mruczała moje imię,zaśmiałem się i musnąłem jej wargi,dłonią przejechałem jej falowane włosy 
-jak się czujesz ?-spytałem 
-umm,bardzo dobrze-odpowiedziała 
-wiesz,że cie kocham-oznajmiłem 
-nie,nie wiem-powiedziała 
-jak to nie wiesz?-spytałem 
-no mówię,że nie wiem,jakoś ciężko mi w to uwierzyć,więc zawsze zastanawiam się nad tym-powiedziała,a ja słuchałem co mówiła,źle ją potraktowałem,nie chodzi mi tylko o seks,ważniejszą rzeczą jest jej miłość
-to teraz posłuchaj mnie uważnie-powiedziałem,a ona uważnie patrzyła na mnie-kocham twój głos,oczy,usta,a najważniejsze,że kocham wszystko co jest związane z tobą,jeśli wtedy widziałaś tego faceta,to ci wieżę,a jeśli jeszcze raz ciebie zaczepi,to Justin pokaże mu,kto tu rządzi-powiedziałem jej prosto w oczy,kiedy mówiłem widziałem jak się rumieni i uśmiecha 
-okej teraz już wierzę,specjalnie tak powiedziałam-powiedziała i wytknęła mi język
-orz ty!!-powiedziałem i połaskotałem ją,rozmawialiśmy,kiedy mówiłem,zauważyłem,że Miley nie odpowiada,więc postanowiłem spojrzeć na nią,spała,dałem jej całusa w polik,ona tylko zamruczała,położyłem się i również szybko usnąłem
***********************
Rano usłyszałem pisk Miley,szybko wstałem i pobiegłam,do kuchni,gdzie usłyszałem pisk,kiedy wszedłem zobaczyłem Miley,która schowała się za stołem,płakała,widziałem jak się trzęsie,szybko podszedłem do niej
-kochanie co się stało?-spytałem,dłonią odgarnąłem jej kosmyk włosów,spojrzała na mnie w jej oczach mogłem dostrzec strach,kiedy chciałem kucnąć,dziewczyna rzuciła się na mnie,leżałem na ziemi,a ona siedziała na moim brzuchu,dłońmi chwyciła moją szyję,nie mogłem oddychać-Miley!!-powiedziałem jak mogłem wydusić z siebie,ona była jakby zahipnotyzowana,nagle puściła moją szyję
-boję się-powiedziała i wybuchła płaczem,ten płacz był inny,nie taki,jak zazwyczaj płacze,ten płacz był przepełniony strachem,ja tylko stałem jak wryty,dziewczyna w tuliła się we mnie,trzymała mnie z całych sił,a ona płakała jeszcze głośniej,można powiedzieć jakby wyła,bałem się o nią,co się z nią dzieje?!,naprawdę zaczynam się bać,wieczorem ,w nocy wszystko było w porządku,a teraz,nie rozumiem co się jej stało?!!-co się stało?-spytałem,musiałem opanować mój oddech,Miley nabierała powietrza,głaskałem ją po głowie
-widziałam go-powiedziała i znów wybuchła płaczem,kogo widziała?,to robi się już chore,ale wczoraj mówiła,że widziała tego chłopaka co ją zaczepił jak szła do domu
-tego co wczoraj?-spytałem 
-yhy-odpowiedziała,chciałem coś powiedzieć,ale dziewczyna się odezwała-nie ważne,tylko przypomniało mi się jak wczoraj go widziałam,przepraszam,że robię takie zamieszanie-powiedziała i odsunęła się ode mnie,przy czym poszła do łazienki,nie rozumiem już niczego co tu się stało,przecież ona nie zachowała się normalnie,ale może przez tego faceta miała koszmar i wydawało się jej,że go widziała 

Miley 
Znowu widziałam tego faceta,ale tym razem zostawił mi wiadomość

                                 DZISIAJ O GODZINIE 20 :00 PRZYJDŹ DO KLUBU "ALABASA",JEŚLI NIE PRZYJDZIESZ,OBIECUJĘ CI,ŻE ZABIJĘ TWOJEGO CHŁOPTASIA !!!!!!!!!!!!!!

Boje się jak cholera,nie mogłam powiedzieć Justina,bo jeszcze zabije go i mnie,więc pójdę do tego klubu,spotkam się z nim i powiem mu,żeby dał mi święty spokój,kiedy byłam w łazience,umyłam twarz,ponieważ płakałam,a raczej można powiedzieć,że wyłam,przestraszyłam się tego listu,dlatego płakałam,ale muszę być dzielna,poradzę sobie,z nim,dowiem się czego ode mnie chce,przebrałam się ,wyszłam z łazienki,Justin stał cały czas w kuchni,wyglądał jakby się zastanawiał nad czymś,nagle spojrzał na mnie,widziałam jak oblizał dolną wargę
-pięknie ci w tym-powiedział 
-w końcu to od ciebie,go dostałam-powiedziałam,a w głębi bałam się tego spotkania 
-no i wyglądasz rewelacyjnie-chwycił mnie w tali i przyciągnął do siebie i musnął w usta-a do tego,co się stało w kuchni...-nie pozwoliłam mu skończyć 
-nie ważne,zapomnij o tym-powiedziałam stanowczo,a w głębi chciałam krzyczeć-ja muszę iść,umówi,umówiłam się z Vanessą i Seleną-powiedziałam,wiem skłamałam,ale,ale robię to,aby go ochronić,nie wiem co ten facet,chce ode mnie,ale jeśli nie pójdę,zabije Justina i mnie
-no dobrze-powiedział i dał mi buziaka-jak chcesz weź drugie auto z garażu-d dał mi kluczyki od samochodu ,pojechałam jeszcze do domu,ale nikogo nie było,a do 20 było już coraz szybciej,ręce mi się pociły,kiedy na zegarku wybiła 19:30,wzięłam głęboki oddech i wyszłam,wsiadłam do samochodu,który pożyczył mi Justin,po 20 minutach byłam na miejscu,było dużo ludzi,weszłam do środka i przypomniało mi się jak jakiś czas temu byliśmy tu wszyscy,całą paczką na imprezie,wtedy Justin obronił mnie i zakochaliśmy się w sobie.Kiedy byłam w środku,grała głośno muzyka,szłam i szukałam tego mężczyzny,ale nigdzie go nie widziałam,nagle poczułam czyjeś ręce na mojej tali,szybko się odwróciłam i zobaczyłam tego mężczyznę 
-czego ode mnie chcesz?-spytałam 
-dowiesz się kochana,widzę,że zapomniałaś o mnie 


Przepraszam,że tak długo nie dodawałam,ale mamy rozdział następny będzie szybciej,jutro dodam rozdziały do dwóch innych opowiadań :)przepraszam za błędy,ale blogger mi się cały czas zacinał 
Jeśli macie pytania co do opowiadania możecie pytać http://ask.fm/AngelaHamerska
Komentujcie!!!    
 
    
            

czwartek, 6 czerwca 2013

Odcinek15

Po jakimś czasie,byliśmy na miejscu,byłam rozkojarzona,myślałam o tym dziwnym mężczyźnie,którego spotkałam,wiem,że gdzieś już go widziałam,a jeszcze ojciec,nie mogę się doczekać jego wyjazdu,wysiedliśmy z samochodu,gdy nagle ujrzałam tego samego chłopaka,z przerażenia aż piskłam,ten tylko uśmiechnął się do mnie i pomachał,byłam cholernie przerażona,odwróciłam się w stronę szatyna,ten leżał na ziemi
-kurwa, co ty tak krzyczysz ?-spytał,gdy się podniósł z ziemi 
-ja no,widziałam tam mężczyznę,którego spotkałam,kiedy szłam do szkoły,a teraz znowu,zobacz-pokazałam palcem,ale nikogo nie było 
-ale z ciebie wariatka-zaśmiał się,nie wierzy mi,czy co?,ja nie jestem wariatką dobrze wiem co widziałam
-ha!nie wierzysz mi?!-powiedziałam zezłoszczona 
-haha jak mam ci wierzyć jeśli nikogo nie widziałem,histeryzujesz i tyle-powiedział załamując ramionami
-wcale, że nie!-zrobiłam focha,jak mała dziewczynka 
-kotek,nie zachowuj się jak dziecko-pogłaskał mnie po głowie,rany dobra nie mam zamiaru już się wygłupiać i tak mi nie uwierzy,poszliśmy do domu Justina,weszłam sama do kuchni,bo szatyn od razu pobiegł do swojego pokoju,położyłam torebkę na stole,dłońmi oparłam się o moją talię i westchnęłam,cały czas dręczy mnie ten facet-idiotko przewidziało ci się!-powiedziałam i walnęłam sobie dłonią w czoło,spojrzałam w okno i znów go widziałam,znowu się szeroko uśmiechał i machał-muszę wziąć jakieś lekki,bo oszaleje-powiedziałam sama do siebie,szybko chwyciłam po jakieś tabletki na uspokojenie,Justin pomyśli,że jeszcze oszalałam,ale ten facet cały czas tam stał-nie oszalałam-powiedziałam kręcąc głową przecząco,zawołałam Justina,najgłośniej jak mogłam,ten z łaską zszedł
-co się znowu stało?-spytał 
-patrz!-pokazałam palcem na okno,gdzie za nim stał ten facet przy drzewie,ale cholera znowu go nie było
-nic tam nie ma-powiedział
-ale był,ten facet,przyrzekam-powiedziałam,a moja ręka powędrowała na klatkę jak do przysięgi 
-kochanie nie ma żadnego faceta-powiedział kpiąc sobie ze mnie-weź jakieś tabletki na uspokojenie
-wzięłam,ale i tak go widziałam-powiedziałam z przygnębieniem 
-weź zapomnij o tym,obiecałaś,że dzisiaj będziesz moja-powiedział zbliżając się do mnie,nasze oczy się spotkały,pocałował mnie,szybko się wyrwałam od niego,wzięłam szklankę z wodą i wylałam całą zawartość na szatyna -dlaczego to zrobiłaś ?!-prawie krzyknął 
-kpisz ze mnie?!-powiedziałam,zdenerwowaniem,czułam,że zrobiłam się czerwona na twarzy ze tej złości
-nic takiego nie powiedziałem-zaczął się bronić 
-ale twoje gesty same mówią za siebie-powiedziałam,zbliżając się do niego tak aby spojrzeć w jego oczy 
-to nici z przyjemności?-spytał
-oj kotek,żebyś wiedział-poklepałam go po jego policzkach,chwytając swoją torbę i wyszłam z domu Justina,byłam na niego wściekła,nienawidzę jak ktoś mi nie wierzy,mu tylko w głowie "SEKS",dupek skończony,kocham go,ale ja nie chcę tylko się kochać,wiem,że mu obiecałam,ale źle się czułam,jestem taka przybita,szłam sobie spokojnie drogą do domu,gdy tak spokojnie spacerowałam,czułam,że ktoś idzie za mną,ale się nie odwracałam ,przyśpieszyłam tępo,nagle przy jakimś bloku wyszło 3 facetów,jednego znałam,ten co go spotkałam i przez niego pokłóciłam się z Justinem,wystraszona biegłam w innym kierunku,serce biło jak szalone,do domu nie mogłam zajść,bo ta trójca na mnie czeka,nie miałam innego wyjścia,jak wrócić do szatyna,aby mnie zawiózł do domu,gdy byłam pod domem Justina,wahałam się czy wejść czy nie,ale zdecydowałam się wejść,zapukałam do drzwi,nagle otworzył drzwi szatyn 
-wróciłaś ?-spytał uradowany 
-nie bądź taki hej do przodu-powiedziałam z ironią-podwieź mnie do domu,bo,bo.....-nie mogłam skończyć,spojrzałam na Justina,był taki dumny z siebie,to mnie dobijało 
-bo?-spytał z cwanym spojrzeniem 
-bo się boję,Biebes!-krzyknęłam,a on głupio się zaśmiał-z czego się śmiejesz?!-warknęłam 
-z ciebie,haha-zaśmiał się złośliwie
-fajnie,że to cie bawi-udałam obrażoną,ale podstępem smutną ,moja głowa opadła na dół 
-nie obrażaj się,wejdź-otworzył szerzej drzwi 
-nie,masz mnie zawieść!-krzyknęłam 
-chodź do mnie kotku,chodźmy się kochać-szeptał mi do ucha,zrobiłam krok w tył 
-wiesz co ci powiem mój ty bohaterze-powiedziałam uwodzicielsko,dotykając jego klatki piersiowej 
-tak?-spytał podniecającym głosem 
-idiota z ciebie!-krzyknęłam mu w twarz 
-no dobra jestem idiotą,wiec żegnam,do jutra-zamknął drzwi,co za kretyn,zostawił mnie,boje się iść do domu,jeżeli znowu spotkam tych facetów,nie pozwolę mu na takie traktowanie 
-Justin!,Justin!-waliłam w drzwi,krzycząc przy tym-jesteś potworem,a nie chłopakiem-udawałam,że płacze,nagle drzwi się otworzyły,a w nich dupek 
-no wejdź,bo mi się nie chce ciebie odwozić-powiedział,weszłam do środka,poszłam do salonu w którym znajdowaliśmy się obydwoje,nikt się nie odezwał,nie miałam zamiaru się odzywać,jak to ja,udawałam obrażoną,poszłam do łazienki,przebrać się w piżamę,gdy byłam już gotowa,poszłam z powrotem do salonu gdzie był szatyn,chciałam sobie obejrzeć serial,który zawsze oglądam,chyba każda dziewczyna lubi obejrzeć sobie jakąś telenowele o miłości itd,weszłam do salonu,a na kanapie leżał Justin BEZ KOSZULKI!!!!,podeszłam tak cicho jak mogłam,zbliżyłam się do kanapy,Justin był taki seksowny,chciałam dotknąć go,ale moja druga dłoń chwyciła drugą,która szła na ciało szatyna,szybko odsunęłam się od niego,szybko oddychając,tlenu mi brakowało,byłam przerażona,tym co się dzieje ze mną,gdy on jest tak seksowny-O mój Boże,ratuj...-powiedziałam,kierując prośbę do Boga,nie mogę się powstrzymać,aby go nie dotknąć-bądź silna Miley!-mówiłam sama do siebie,siedziałam w kącie,nagle zobaczyłam....

Rany tak się ciesze,że już 15odcinek i jak się podoba ?
czekam na wasze komentarze :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Odcinek14

-nie wierze,ty masz jeszcze czelność pokazywać się w tym domu,tato!-spojrzałam na niego wrogo
-Miley musisz dać mi jeszcze jedną szanse-powiedział,a ja zacisnęłam dłonie w pięść,przy czym przywróciłam teatralnie oczami 
-takiemu ojcu,jak ty,nie daje się drugiej szansy!-krzyknęłam 
-powinnaś wiedzieć,że żałuję tego-powiedział,chciałam coś powiedzieć,ale nie dał mi dojść do wypowiedzi-przecież każdy czasami błądzi,kochanie-a moje ciśnienie podskoczyło momentalnie
-tak wiem,ale tyle,że tobie zajęło to 7lat,aż w końcu zrozumiałeś,że rodzina jej najważniejsza i nie myśl sobie,że jak przeprosisz to ci wybaczę!-powiedziałam ojcu prosto w oczy i pobiegłam na górę do mojego pokoju,słyszałam jak tylko,krzyknął moje imię,ale mam to w dupie,go i te jego przeprosiny,nigdy mu tego nie wybaczę,zostawił mamę ,mnie i Tomiego,skończony dupek,położyłam się na łóżku,myślałam o tym wszystkim,teraz ojciec buszuje po domu,nie mogę się doczekać,kiedy wyjedzie,gdy tak sobie leżałam mój telefon zaczął dzwonić,spojrzałam na wyświetlacz był to Justin,nie miałam ochoty z nikim rozmawiać więc odrzuciłam rozmowę i wyłączyłam telefon,nawet nie wiem kiedy usnęłam
Obudziło mnie wołanie mamy,spojrzałam na godzinę była 21:24,kurcze przespałam cały dzień,podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół,gdzie wszyscy przy stole czekali na mnie,mój młodszy brat ucieszony z wizyty taty,mama zadowolona z siebie,stałam na tych schodach i myślałam,gdzie ja jestem?,czy to koszmar?,niestety rzeczywistość,z myśli wyciągnęła mnie mama 
-Mils,zamierzasz tam,tak stać ?-spytała 
-przepraszam zamyśliłam się-opowiedziałam grzecznie,usiadłam przy stole,gdzie zaraz miała być podana kolacja,tata z Tomem cieszyli się i wariowali,przewróciłam oczami i spojrzałam na mamę,która cały czas przyglądała się
-no co?-spytałam 
-nie,nic-odpowiedziała,wyciągnęła talerze i wszyscy zaczęliśmy wcinać,najbardziej chciałam uniknąć rozmowy z rodziną,marzę o tym,aby od nich odpocząć,nie wiem czemu,ale przy Justinie,nie mam takich zmartwień,przy nim jestem szczęśliwa,nagle zaczęło się to czego tak bardzo chciałam uniknąć rozmowy z nimi
-Miley i jak było u Justina?-spytała mama 
-a dobrze-odpowiedziałam,nie będę jej mówiła o naszych stosunkach
-a kto to Justin?-spytał ojciec 
-chłopak Miley-odpowiedziała mama 
-chłopak?nie jesteś za młoda ?-spytał 
-nie!,do twojej wiadomości mam 17lat i jestem szczęśliwa z nim!-odpowiedziałam złośliwie 
-dobra,dobra-powiedział
-a zabezpieczyliście się?-spytała,w tym momencie zatkało mnie 
-Mamo!,nawet nic takiego nie było!,a tak to nie twoja sprawa-opowiedziałam 
-Seks?,masz 17lat-powiedział ojciec,spojrzałam na niego morderczym wzrokiem
-ty się nie interesuj!-miałam dość!,co chwila wpieprzają się w moje życie
-Miley grasz jeszcze?-spytał ojciec,obiecałam sobie,że nigdy nie zagram na pianinie,ale tego dnia z Justinem,zagrałam,to było przyjemne uczucie,ale nie powiem mu tego 
-Nie gram już i nie będę!-powiedziałam bardzo głośno i stanowczo 
-szkoda,że marnujesz taki talent-a jego twarz posmutniała
-trudno,moje życie-powiedziałam nie litując się-dość tych pytań idę spać,bo jutro do szkoły idę-wstałam i ruszyłam do swojego pokoju,było ciemno w nim,zapaliłam lampkę nocną,usiadłam na łóżku,wzięłam ramkę z moim i Justina zdjęciem,patrzałam na Justina,gdy nie jestem z nim,jest mi smuto,czuję się tak jakby,ktoś zaprał drugą połowę mojego serca,chciałabym z nim mieszkać,niż tu w tym domu wariatów,odłożyłam zdjęcie i poszłam do łazienki umyć się i przebrać w piżamę,po jakieś godzinie,położyłam się i szybko usnęłam 
***********
Rano,obudził mnie mój budzik,wyłączyłam go i ruszyłam do łazienki przebrać się,wyszłam z łazienki,gotowa do szkoły,zeszłam na dół,zjadałam śniadanie i po cichu wyszłam z domu,ponieważ wszyscy spali jeszcze,ruszyłam w stronę szkoły,szłam nie zwracając uwagi co dokoła mnie się dzieję,nagle ktoś przechodził i tak mnie pchnął, że aż upadłam na chodnik
-ała!,uważaj jak chodzisz!-jęknęłam z bólu 
-przepraszam,to nie chcący-spojrzałam na niego,kogoś mi przypominał,ale nie mogłam sobie dobrze przypomnieć
-nic się nie stało-powiedziałam,a ten podał mi rękę-dzięki-ten przyciągnął mnie do siebie,zaczęłam szybko oddychać
-pięknie pachniesz-powiedział i zmierzył mnie od góry do dołu,nie wiedziałam o co mu chodzi ,nie wiedziałam  o co mu chodzi-oh jakie ciało-oblizał dolną wargę,a po moim ciele przeszedł dreszcz strachu
-czego ode mnie chcesz?-spytałam przerażona 
-niczego-odpowiedział-przepraszam, zawsze tak mam ,przy takich pięknych kobietach jak pani-uśmiechnął się  
-aha-powiedziałam i szybko odeszłam od nieznajomego,jeszcze się odwróciłam,żeby zobaczyć czy poszedł już,na szczęście nie było go już,odetchnęłam z ulgą,dzisiaj piątek,czyli dzisiaj śpię u Justina,ah zapomniałam,że wyłączyłam telefon,szybko wyciągnęłam telefon z torebki,miałam 35nieodebranych połączeń od Justina i 12semsów,byłam już pod szkołą,więc nie odbierałam tych wiadomości,pod szkołą czekał już mój chłopak,gdy mnie zobaczył szybko podbiegł 
-Miley,czemu nie odbierałaś?,martwiłem się-spytał zatroskany 
-przepraszam,ale byłam zdenerwowana,mój tata przyjechał-powiedziałam i od razu posmutniałam 
-nic nie szkodzi,dzisiaj śpisz u mnie-powiedział i mocno przytulił,nagle usłyszałam za nami gwizdanie ,byli to Chris i Rayan,,a za nimi Van i Sel ,które krzyczały "uu...gołąbeczki",zarumieniłam się,na twarzy Justina pojawił się banan
-co zazdrosne?-spytał 
-hahaha nie...-odpowiedziały
-ja chodzę z Rayanem,a Sel z Chrisem-powiedziała rozbawiona i dumna z siebie Vanessa,wszyscy rozeszliśmy się do klas,lekcje szybko minęły,gdy zadzwonił ostatni dzwonek ,pobiegłam pod szkołę gdzie czekał na mnie Justin,wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z pod szkoły 

,przepraszam za błędy,ale coś jest z kompem 
komentujcie :)