czwartek, 16 maja 2013

Odcinek11

-bo jest mały problem...-przewróciłam teatralnie oczami
-jaki ?-spytał a ja spojrzałam na niego z smutnym wyrazem na twarzy
-mam szlaban... mojej mamie nie podoba się że nie śpię w weekendy w domu co za baba przecież pozwalała powinna sama mieć do siebie pretensje-wyrzuciłam z siebie całą złość
-co? ale nie wyzywaj swojej mamy masz szlaban bo zasłużyłaś-powiedział z podniesioną głową
-ej jesteś po jej stronie ?-warknęłam
-szanuj matkę swoją kochanie haha-zaśmiał się
-ha.ha.ha no dobra ale dzisiaj już się nie zobaczymy-powiedziałam przy czym zrobiłam minę szczeniaczka
-nie,nie,niee absolutnie się nie zgadzam!
-to może przyjdź do mnie,ale uprzedzam mam w domu jednego szkodnika-uśmiechnęłam się
-oo to może go poznam
-uwierz nie chciałbyś-powiedziałam,chłopak otworzył mi drzwi od samochodu po czym je zamknął i usiadł na miejsce kierowcy odpalił silnik,po 10min ciszy byliśmy na miejscu wyszłam z auta a szatyn szedł za mną
-twoja mama jest w domu ?-spytał
-nie w pracy a co boisz się jej ?
-nie,ale mogę jej przeszkadzać
-niee ona pozwoliła abyś tu przychodził
-no dobra-weszliśmy do domu nikogo nie było mój młodszy brat jest jeszcze w szkole więc mamy z Justinem wolną chatę co mnie ucieszyło,weszliśmy do mojego pokoju od razu walnęłam się na łóżko a szatyn usiadł koło mnie
-to co robimy ? -spytałam
-am może obejrzymy jakiś film księżniczko ?- spojrzał na mnie kątem oka
-no dobra ale jaki ?
-mm.. może horror? -udawał że myśli a po czym się uśmiechnął
-ojoj no dobra...-leniwie spojrzałam na szatyna,chłopak wyciągnął płytę i wsadził do kompa szybko złapałam poduszkę i przytuliłam się do niej zawsze tak mam już przed obejrzeniem jakiegokolwiek horroru biorę poduchę i przytulam się do niej :),po chwili Justin rzucił się na moje łóżko i spojrzał na mnie szeroko się uśmiechając
-skarbie wiesz jestem zazdrosny o tą poduszkę , czy mam rywala ?
-oczywiście że masz bo on zawszę jest ze mną w takich chwilach
-no proszę weź tą poduchę odłóż -spojrzał na mnie przy czym wyciągnął ją z moich rąk
-ah tak mam jeszcze jednego zbawiciela
-kogo takiego?-otworzył buzie
-hihi Tęczową Świnkę-wyciągnęłam różową świnkę z szafki przy czym szeroko się uśmiechając
-no co jaja sobie robisz ?!-powiedział łapiąc się za czoło
-oj no dobra,dobra już go położę na miejsce-odłożyłam pluszaka na miejsce i położyłam się koło szatyna
-chodź do mnie-chłopak ciągnął mnie do siebie ale chciałam zrobić mu na złość popchnęłam go a on spadł na podłogę
-hahahaha!-zaśmiałam się chyba na cały dom
-orz ty pożałujesz-wstał i ruszył w moją stronę myślałam że uda mi się go wyminąć ,ale szatyn był szybszy wziął mnie na swoje ręce i rzucił na łóżko przy czym zaczęliśmy się całować ,to był inny pocałunek nie taki jak zawsze był agresywniejszy,chłopak przygryzł moją dolną wargę powoli zjechał na moją szyję było to takie przyjemne pieścił moje udo jedną ręką a drugą wsuwał pod moją bluzkę ,zaczęłam lekko sapać a moim brzuchu przeszło miliony motylków naglę chłopak spytał
-mogę kontynuować- sapnął mi do ucha
-oczywiście-chłopak uśmiechnął się do mnie i dalej pieścił moje ciało i całował szyję wbiłam moją dłoń w jego włosy przy czym obgryzałam dolną wargę,chłopak nachylił się nad mną tak aby spojrzeć mi w oczy lekko podniosłam się i delikatnie musnęłam go w szyję a on oblizał swoją wargę, naglę szatyn zdjął moją bluzkę a ja jego popchnął mnie delikatnie i zaczął namiętnie całować moją szyję i przy czym zjeżdżał coraz niżej  to było tak podniecające że mój oddech był o wiele głośniejszy zaczęłam niekontrolowanie sapać ,chłopak zatrzymał się i spojrzał na mnie
-kocham cię Miley
-ja ciebie też kocham Justin -pogłaskałam szatyna po włosach ,nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami szybko zaczęliśmy się ubierać położyliśmy się i udawaliśmy że przez ten cały czas oglądaliśmy
-Miley kiedy obiad-wszedł mój brat,ten mały trol wszystko umie spieprzyć
-nigdy gnojku ,wynocha z mojego pokoju -krzyknęłam
-o ty masz kolegę w domu -uśmiechnął się
-nie kolegę,tylko chłopaka-powiedziałam a ten podszedł do Justina
-hej stary-powiedział Justin
-hej kiedy ślub
-co?-spytał nie dowierzając co trol powiedział
-bo wiesz tak na marginesie chce się jej szybko pozbyć z domu
-aha mam nadzieję że szybko-poklepał go po głowię
-młody wynocha-wzięłam go na koszulkę i wyrzuciłam za drzwi mówiąc -tukanie nie waż się tu wchodzić-zamknęłam drzwi
-nie mów do mnie TUKAN!!!-usłyszałam za drzwiami
-przepraszam za niego mówiłam ci że to trol -powiedziałam do szatyna
-haha zabawny jest-uśmiechnął się co mnie zdziwiło  -ale jestem wkurzony bo nam przerwał
-no ja też kochanie-usiadłam mu na kolanach łapiąc go za szyję -jeszcze będzie okazja-pogłaskałam go za włosy
-owszem będzie i ja będę gotowy -uśmiechnął się masując moje udo,nagle zaczął dzwonić telefon Justina wyciągnął go i spojrzał na wyświetlacz przewrócił oczami i odrzucił
-czemu nie odebrałeś ?
-bo tak, nie chce mi się gadać z nikim
-a kto dzwonił ?-spojrzałam na niego
-ach.. dzwoniła....
Przepraszam że taki krótki,następny będzie dłuższy
KOMENTUJCIE !

4 komentarze: